Śródziemie serca

Sobota, godzina 5.05 rano. Wróciłam właśnie ze Śródziemia.

Spotkałam w swojej wędrówce kilka osób. Arwena wraz ze swoim wyborem między nieśmiertelnością w samotności a śmiertelnością w miłości, Frodo z brzemieniem Pierścienia, Golumn, a może Sméagol z rozdwojeniem osobowości i namacalnie wyczuwalną walką między dobrem i złem, Aragorn lękający się własnej krwi, Gandalf, Sam … Czytaj dalej Śródziemie serca

wiosenny spacer i skojarzenia

Śnieżycowy Jar – piękne miejsce nad Wartą. Pogoda jeszcze niewiosenna, choć jak słonko zaświeciło, to zaraz cieplej i weselej w okół. Szliśmy przez las i nad rzeką na pierwszy długi spacer wiosenny. Spotkaliśmy także wysoką sosnę i przytulony do niej świerk. Oglądaliśmy to zjawisko ciekawe, kiedy Tymek podzielił się z nami swoim skojarzeniem, że sosna to jak dama, a świerk jak chłopak, którzy przytulają się do siebie. To dopiero nazywa się skojarzenie. Staliśmy zdumieni. Wiosna budzi pozytywne emocje.
I choć jeszcze szron na trawniku i rękawiczki na rękach, to już czuje się w powietrzu te maleńkie cząstki nowości, świeżości i lekkości.

wchodzę w dialog …

… z moją kobietą. Siadamy na ławce w parku, przyglądamy się sobie. Ja i kobieta we mnie. Patrzymy. Długo, intensywnie. „Wiesz, że tęskniłam za Tobą” … „Szukałam Ciebie” … „Tak bardzo mocno się ukrywasz” … Siedzimy teraz na łące, jest cudowne lato, wokół mnóstwo kwiatów, motyli. Nadal patrzymy. Kobieta zamienia się w dziewczynkę. Oczy zamieniają się w iskry. I przepełniająca mnie radość. Taka radość po koniuszki palców. Prowadzimy dialog – często w ciszy, ale to nie przeszkadza. Szukamy. Nazywamy. Płaczemy. Fikamy koziołki. Jesteśmy.

Ciężar krzyża

Wczorajsza adoracja Krzyża poruszyła długo chyba nietykaną strunę … i dla tego poruszenia warto było o pełną mobilizację i wysiłek, aby stanąć twarzą w twarz z Krzyżem. Cały ciężar trosk, zmartwień, pretensji, żalu, smutku i zniechęcenia spłynął w dwóch łzach. I na chwil parę byłam rozumiana, przyjęta w prawdzie, zwyczajnie bez „ale”. Czytaj dalej Ciężar krzyża

Tajemna księga

Korytarz, pomarańczowa, a może ruda wykładzina, słoneczne marcowe przedpołudnie, rozmowa. I nagle – czuję to dokładnie – otwierają się kolejne drzwi i jesteśmy bliżej siebie, bliskie sobie. Nie mieści się w słowach to, co wówczas zagościło w sercu. Wielka radość. Doświadczenie zbliżenia, wspólnoty myśli, wsparcia niewerbalnego, duchowego. Majewka – tajemna księga. Dziękuję za chwilę, bardzo to ważne i cenne, jak bursztyn, który znajduje się na plaży pomiędzy wieloma kamieniami. A Rysiek śpiewał „W życiu piękne są tylko chwile (…)” i miał rację.

przedwiośnie

Dziś po raz pierwszy widziałam Rusałkę pokrytą poranną marcową mgłą z rezydentującymi na jej tafli mewami. Zawsze kiedy przejeżdżam tamtędy dopada mnie zapach z regetowskiej chaty, zapach palonego drewna, zapach wielu dni, wielu chwil. Cudnie. I wczorajsza woda, która zewsząd mnie otaczała, w której mknęłam zmęczona, ale szczęśliwa. To taka błoga terapia dla ciała, dla myśli, dla ducha.

Tymcio skończył 5 lat. Czytaj dalej przedwiośnie