Rysiu

Rysiu ruszył w drogę, w którą nikt z nim iść nie może. Poszedł sam. My zostaliśmy ze świecą w ręce, modlitwą na ustach, łzami w oczach, smutkiem w sercu i wewnętrznym przekonaniem, że teraz już nie cierpi, że idzie spokojnym krokiem, również ze łzą w oku, ale się do nas uśmiecha.



pastylki marudzenia są gorzkie

„Dlaczego?” pyta Tymek w korytarzu. Ja zdejmuję buty.”Bo gdy połkniemy pastylkę marudzenia, to twarz zaczyna się dziwnie wykręcać w grymasach ;)”



Nosi mnie

ależ mnie nosi !!! to ta wiosna chyba !!! już jest tuż tuż, za plecami, za najbliższym narożnikiem w najbliższym zaułku świata a że się weekend właśnie zaczyna to słucham sobie: i co? nogi same chodzą … idziemy z Martą ulicą i skaczemy! śmieję się do łez płaczę też łzami tańczę wchodząc po schodach do […]



Tymoteusz

Jutro minie 7 lat jak na świecie pojawił się Tymoteusz. Wzruszam się na myśl o jego narodzinach. Tak bardzo czułam jak się rodzi, jak współpracujemy ze sobą – on i ja i Krzyś, jak chcemy wyjść sobie na spotkanie. Trudno opisać.