jesiennie wydzieranki

Piękny weekend za nami. Cudne ciepłe słonko powoli przemalowuje świat w jesienne barwy. Aż przyjemnie i miło popatrzeć.

Siedzę na pomoście i uspokajam myśli. Dzielę sprawy na ważne i na takie, za którymi trzeba, a nawet należy zamknąć drzwi po 6 godzinach i nie wracać aż do dnia następnego. Uspokajam oddech.
Ostatnie dwa tygodnie tak szybko „śmignęły”. Wiele nowości, z którymi radzę sobie jak umiem, nic nie jest takie jak się wydawało, że będzie. Codzienność zaskakuje – raz pozytywnie raz negatywnie. Jest różnorodność.

A dziś wieczorem zmęczona karmiąc Staszka, którego jęków znieść czasem nie sposób, myślę sobie, że choć nie mogę iść teraz w góry, nie mogę jeszcze na dłużej opuścić domu i domowników, to wytchnienie i radość daje mi codzienna jazda rowerem, spacery ze Staszkiem, poranne dwie godziny z kubkiem kawy, czasami przy kawałku dobrej lektury, często sama w kuchni, poranny prysznic. Wygląda to trochę jak wydzieranie z dnia czasu sam na sam ze sobą … ale czy to ważne. Ten czas jest na tyle ważny, że może być nawet wydzierany, byle był.

255 dni

Licząc od samiutkiego początku tego roku, minęło 255 dni, kiedy żyłam innym rytmem. Z początku wiele godzin przeleżanych, wiele książek przeczytanych. Chodziłam coraz wolniej, nie spieszyłam się, odpoczywałam. A przede mną rósł brzucho. Potem nastąpił dzień przesilenia i na świat przyszła mała istotka nazwana Staszkiem. I czas przyspieszył. Continue reading “255 dni” »

Zachwyty

Marta tańczy, Staszek zachwycony patrzy na nią i gada coś po swojemu 🙂 albo śmieje się radośnie. Chyba jest szczęśliwy.
Patrzę z boku na taki właśnie obrazek – i myślę: to jest bezcenne. Jak również to, że Staszek uwielbia jak Marta go karmi. Taki to z nich szczęśliwy duet 🙂

sposób na stresa :)

Nawet nie wiedziałam, że tak wiele frustracji, złości, stresu można włożyć w jedną małą zieloną piłeczkę tenisową.

I ona to przyjmuje i nie zwraca 🙂

A we mnie spokój gości. I śmieję się głośno!

Dobrze to wymyśliliśmy z Tymkiem.

Zerkam w Niebo. Dzięki za dobre kierowanie Tatko i za Twoje obcowanie 🙂

tylko tak mogło być

Cudnie. Ania Maria Jopek wydaje trzy nowe płyty. Najbardziej nie mogę doczekać się płyty Sobremesa … bo jak piszą w zapowiedziach „”deser” po wymagających, wyrafinowanych daniach głównych. Historie z Lizbony, gdzie AMJ znalazła „drugi dom” od kilku lat. Zbiór ukochanych piosenek AMJ ze świata kultury portugalskiej, z „Luzofonii”. Wśród gości bez wątpienia najwięksi artyści tej sztuki: między innymi „Książe Fado” Camane, charyzmatyczne głosy z Wysp Zielonego Przylądka: Sara Tavares i Tito Paris, legendarny pieśniarz portugalski Paulo de Carvalho, angolański multiinstrumentalista i wokalista Yami czy kultowy brazylijski kompozytor i wokalista Ivan Lins.”