droga do …

Lubię być w drodze. Jechać samochodem (ale nie w korku) we własnym ulubionym tempie, jechać rowerem, iść ścieżkami górskimi. Lubię zdążać do celu. Rzadko zdarza mi się tak po prostu iść czy jechać gdzieś tam bez celu. Tak jest ze mną po prostu. W drodze bowiem układają się myśli, jest czas na zadumę, na prostowanie spraw, bez towarzystwa wielkich emocji. Czytaj dalej droga do …

szron

Znów uruchomiłam rower. Poranna i popołudniowa przejażdżka w lekkim mrozie i widoki miejskie, które zachwycają, są tego warte. A poza tym ruch to zdrowie – zarówno fizyczne, jak psychiczne. Więc jeżdżę.
Uwielbiam oszronione łąki, drzewa. Szron okrywa tajemnicą, a śnieg natomiast sprawia, że wszystko staje się miękkie i puszyste. Dlatego wczorajszy i dzisiejszy poranny obrazek z łąki przed dawnym dworkiem na Marcelinie stwarza dobry materiał na początek jakiejś kryminałki lub powieści fantazy.
A skoro o fantazy piszę. Wróciłam do ponownego czytania Hobbita. Marta też się zapaliła i Krzych. I czytamy. Dobrze jest przenieść się znów w tamten świat Bagendu, Gór Mglistych, Rivendel. Dobrze jest spotkać Bilba i Gandalfa. To coś więcej niż książka. Czytanie jej w jakiś magiczny, tajemniczy sposób przenosi w inny świat.

Make You feel my love

Patrzę na Adele w The Royal Albert Hall i czuję, po raz kolejny już czuję, że drzemie we mnie siła do życia, do sięgania po swoje marzenia. Jeżeli są na mojej drodze jakieś ograniczenia, to są one głównie we mnie, ja je powoduję, ja je stwarzam. Przez brak otwartości, pesymizm, zazdrość, uprzedzenia i kilka jeszcze innych niezbyt ciekawych rzeczy. Kiedy patrzę na kobiety, które zdecydowanie żyją, zdecydowanie robią to, co robią, to ogarnia mnie ogromne wzruszenie i jednocześnie poczucie wewnętrznej mocy, nie zazdrości (ku mojej radości!). To bardzo pozytywne i dobre uczucie. I wówczas nabieram przekonania, że tak wiele mogę, jeśli tylko chcę i jeśli jestem dość otwarta na to, co niesie życie. Czytaj dalej Make You feel my love

a taka staroć

miło się słucha
kiedy za oknem pada sobie śnieg

piosenka przypomina mi czasy, kiedy w latach 80, mając lat kilka, słuchałam podobnych jako ścieżki dźwiękowe bajek Disneya
a te z kolei pojawiały się w polskiej telewizji bardzo sporadycznie

muzyka jednak była taka właśnie i mocno rozpoznawalna
pozostawiło to miłe wspomnienie leniwego niedzielnego lub sobotniego popołudnia i niezapomnianej bajki w telewizji 🙂