Poranek

W środę niebo było pomalowane niebiesko białą farbą, do której komuś domieszało się odrobinę szarej.
Pachniało bzem i akacją, która powoli zaczyna kwitnąć. Żółta akcja pierwsza, a za nią ta biała.
Mijam kilku rowerzystów, niezbyt dużo samochodów jest na ulicach.
Nad Rusałką cisza i zapach jeziora, takiego porannego z lekką mgłą przy powierzchni.

Słońce już wysoko, choć to dopiero szósta. Czytaj dalej Poranek

przyczyna i skutek

Nadchodzący tydzień może być trudny.

Przekraczam zatem poniedziałkowy próg próbując ograniczyć myśli do tych ważnych na dziś.
Nucę pod nosem „buduję swoje życie na miłości fundamencie”, aby pamiętać jaki wiatr ma wiać w moje żagle i gdzie jest port, do którego zmierzam.

Dobre wspomnienia dają siłę – a jakże. Zatem wyciągam spod łóżka pudełko z kartkami wspomnień i przeglądam. I nabieram siły. Optymizmu. Wiary, że potrafię to dźwignąć. Choć boję się – tak zwyczajnie.

ta podróż w Tobie zacząć musi się

Dziś na spotkanie wyszła mi Ania Maria Jopek …
Słucham, serce kołysze się w takt muzyki.
Jeśli nie ma się blasku w sobie, na darmo szukać go gdziekolwiek.

Polna droga. W zasięgu wzroku wieża na Dziewiczej Górze. Za zakrętem tylko pola. Oddycham. Chłonę. Odpoczywam.
Myśli uspokajam i zatrzymuję się patrząc na Staszka zbierającego kamienie.

Ważność chwili.

zapach na ekranie

Niemożliwe.

Jak poczuć zapach w oglądanym filmie?

A jednak. Imagine.

Siedzę w kinie i jednocześnie przemieszczam się po wąskich uliczkach Lizbony. Słyszę więcej niż mogłabym przypuszczać, czuję intensywniej. „Świat przedstawiony w „Imagine” jest światem pełnym. Barwnym, pachnącym, niemal fizycznie wyczuwalnym.” – zgadzam się z trafnością tego opisu. Podpisuję.

Jestem widoma, widzę. I paradoksalnie to mnie niejednokrotnie może ograniczać. Patrzę, ale nie dostrzegam, nie widzę.

Bardzo ciekawe spotkanie z bohaterami Imagine, z przesłaniem.

Jak wielka jest siła wyobraźni? Na pewno pomaga w poczuciu wolności. Wewnętrznej wolności.

4182881-imagine-300-227

odcisk czasu

Zaskoczyło mnie to, ale … lubię swoje zmarszczki na twarzy.
Szczególnie kiedy się uśmiecham.
Jest ich coraz więcej.
Każda nowa to znak upływającego czasu, ale bardziej nawet tego, co z tym upływem się wiąże.
Wielość doświadczeń, przeżyć, dokonanych wyborów, wypitych kaw, serdecznego śmiechu, łez.
Życie moje odbija mi się na twarzy.

I po prostu to lubię.