a życie toczyło się dalej

Takie to proste, a takie prawdziwe … życie toczy się dalej – cokolwiek się stanie. Minuty, godziny, dni – ilość sekund i chwil pozostaje ta sama. Treść, jaką są wypełnione się zmienia. Dopada człowieka beznadzieja – że nie podoła, lęk paraliżuje ruchy … tyle myśli mąci cel, do którego należy dążyć. Pewnie to szatańskie rozgrywki w mojej głowie … osłabiają wolę, która i tak już nadwyrężona. I cały czas pytam siebie: czy znajdę siły do walki? Złość i gniew, jakie toczyły mnie od dłuższego czasu, wczoraj znalazły ujście – słowa z pewnością potrafią ranić, a te wypowiedziane w wielkiej złości pewnie szczególnie. Nie mogę pozwolić, aby kiedykolwiek wrzód złych emocji urósł do tego rozmiaru. Ale pozbyłam się tego toczącego mnie robaka – pewnie można było inaczej, pewnie tak. Ale czy może inny człowiek doprowadzać swoich najbliższych do takiego stanu? I co najgorsze – nic sobie z tego nie robić? Kto mu daje do tego prawo? Dlaczego w nieskończoność mam to rozumieć, starać się rozumieć? Dlaczego tak często z ambony słyszę, że dla starszych trzeba być wyrozumiałym, szanować, pomagać – a starszym ludziom nikt nie mówi o szacunku do młodych, tylko usprawiedliwia się ich wiekiem, nawykami, że się już nie zmienią, że tyle przeżyli, że schorowani??? W imię czego mam być wyrozumiała i traktować z szacunkiem, skoro tyle razy dostaję w twarz? Nie można dać siebie zniszczyć i wykorzystać … to nie jest żadna miłość bliźniego, żadne cholerne poświęcenie! Ja już nawet pisać o tym nie chcę. Mierzenie się z czyimś egoizmem … to jest bardzo bolesne i bardzo trudne. Odchodzę więc. A babcia niech żyje w przekonaniu, że odwróciłam się od niej, ubliżyłam jej, że ona tyle dla mnie zrobiła, a ja … co ja niby dla niej .. ech brak słów. Za dużo tu było już słów. Już dość. Jestem zmęczona robieniem dobrej miny do złej gry. I jednym z priorytetów po tym, co już za mną, niech będzie, mówienie otwarcie tego co się myśli i przy całej wrażliwości na innych pozostanie w zdrowym dystansie do problemów, które nie są moimi, do ludzi, którzy są toksyczni, do stereotypów myślenia.

Jest tyle do zrobienia, a ja zmarnowałam czas na sprawy beznadziejne. Ale może i tak czasami trzeba. Wiedz,a jaką przez to posiadałam, też jest cenna. Teraz idę dalej … urodzinowa Akademia Pana Kleksa, Planetarium, koncert Take 6, konie z Marcią, bal Tymcia, podróż z Tatkiem do Bydgoszczy, Święta … to dużo. I nucę sobie pod nosem Magiczną siłę wyoraźni … cieplej mi i raźniej na sercu.

Autor

Jaskóła

Cóż można powiedzieć o Jaskółce - że czarny sztylet, że ruchliwa, uśmiechnięta i ... żywa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.