Kochać, akceptować i wymagać …

ale nade wszystko mieć czas.
To bardzo prawdziwe słowa Pani Alicji, nauczycielki skrzypiec w książce Ani Czerwińskiej-Rydel Tajemnica Matyldy.

Książkę zdobyłam na allegro, bo nakład się już wyczerpał, a wznowienia nie ma.
Lubię książki pani Ani. Książki dla dzieci.
A historia Matyldy mnie urzekła, choć prosta jest i życiowa.
Zwyczajnie mądra – dla dziecka i dla dorosłego.
Może dla dorosłego bardziej? Czytaj dalej Kochać, akceptować i wymagać …

Bookopen

Śledzą mnie te remarketingi całe … już zakupiłam książki, już wrzuciłam na później do poczekalni, przestałam interesować się czerwonymi trampkami .. a tu proszę znowu gdzieś się za mną wloką … ech, ta nowoczesność.

Ale nie wrzuciłam jeszcze do koszyka Bookopen i ha! nie śledzi mnie ta czarna (tylko z okładki) książka. Nie śledzi w necie. W głowie – to już zupełnie inna sprawa. Czytaj dalej Bookopen

idź i sobie weź

Codzienna myśl, która przemyka ukradkiem przez głowę: doceniać to, co otrzymuję, co posiadam, czym się cieszę, co mnie otacza. I oto opowieść:
„Pewien mężczyzna marzył o lepszym życiu. Nie podobał mu się dom, w którym mieszkał, ubranie, które nosił. Nie podobało mu się całe jego otoczenie. Zadręczał się szukaniem odpowiedzi na pytanie dlaczego ktoś ma wszystko, o czym on tylko może pomarzyć. Czytaj dalej idź i sobie weź

szron

Znów uruchomiłam rower. Poranna i popołudniowa przejażdżka w lekkim mrozie i widoki miejskie, które zachwycają, są tego warte. A poza tym ruch to zdrowie – zarówno fizyczne, jak psychiczne. Więc jeżdżę.
Uwielbiam oszronione łąki, drzewa. Szron okrywa tajemnicą, a śnieg natomiast sprawia, że wszystko staje się miękkie i puszyste. Dlatego wczorajszy i dzisiejszy poranny obrazek z łąki przed dawnym dworkiem na Marcelinie stwarza dobry materiał na początek jakiejś kryminałki lub powieści fantazy.
A skoro o fantazy piszę. Wróciłam do ponownego czytania Hobbita. Marta też się zapaliła i Krzych. I czytamy. Dobrze jest przenieść się znów w tamten świat Bagendu, Gór Mglistych, Rivendel. Dobrze jest spotkać Bilba i Gandalfa. To coś więcej niż książka. Czytanie jej w jakiś magiczny, tajemniczy sposób przenosi w inny świat.

Kryminałki i nieskończona ilość gotówki

Bielice, dzień ósmy

Tak właśnie. Kryminałki – jak mawia Basia – zagościły na dobre w wakacyjnym czasie. Najpierw spotkanie z bohaterami Cobena, potem komedia kryminalna młodej pisarki Olgi Rudnickiej i spotkanie na ul. Zacisze 13. A teraz kryminałka ze Szwecji. A w między czasie Marta tworzy projekt domu. Rysuje schematy i rzuty każdego pomieszczenia w piętrowej willi. Nie żebyśmy kupowali czy budowali, nie 🙂 Tak po prostu. Rozwija tylko hasło rzucone przez dzieci przy śniadaniu: „Mamy nieskończoną ilość kasy” 🙂 i wyobraźnia ją roznosi 🙂 Fajne to, bardzo fajne.

Śmiech do łez :)

9 maja Miziołek zapisał w swoim dzienniku: „Pioroman uruchomił tzw. mały biznes. Na razie jest to produkcja na niewielką skalę, ale istnieją szanse rozwoju. Piroman wynalazł i wdrożył nieskomplikowane urządzenie z papieru, spinacza, gumki recepturki i guzika. Jak się na nim siądzie, wydaje charakterystyczny odgłos. Nazywa się „pierdzik”. Prototyp przetestowaliśmy na Pani Barszcz. Efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Mamy po lufie z zachowania. Piroman zebrał zamówienia na trzydzieści osiem sztuk. Jeśli skombinuję trochę recepturek – mam szansę zostać udziałowcem.” Uśmiałam się setnie i prawie musiałam zatrzymać samochód na drodze z Chojnic do Kalisza, bo łzy ciekły mi ciurkiem 😉 Czytamy lub słuchamy (czyta Artur Barciś) Dynastii Miziołków Joanny Olech. Kto nie czytał – polecam, szczególnie gdy chandra, czarny humor lub doły dopadają w ciemnej uliczce deszczowych letnich dni.