mogę

Mówi się dziś o nienawiści, która wprost prowadzi do śmierci. I co mam z tym zrobić? Z tą nienawiścią? Co ja mogę wobec mediów, polityków, koncernów, lobby.
Mogę wstawać codziennie i być dobra. Jak chleb. Pomimo wszystko.
Mogę uczyć tego moje dzieciaki.
Mogę nie szerzyć nienawiści i podziałów.
Mogę uśmiechać się. Być wdzięcznym. Robić swoją robotę dobrze.
I modlić się, aby nigdy nie zwariować. Zachować wiarę, nadzieję i miłość.
Bo z braku tych trzech rodzi się nienawiść.

Niewygoda

Zwykła trasa przez osiedle do domu. I nagle myśl uchwycona w pośpiechu: ubóstwo otaczająca Boże Narodzenie jest niewygodne. Nie ma przepychu, nie ma dobrobytu, nawet nie ma pełnej miski i czysto pościelonego łóżka. Jest bieda. Jest brak. A mimo wszystko rodzi się Bóg. W niewygodzie.

Uwierają mnie ludzie ze swoimi przywarami. Ten robi to, a tamten nie robi tego i jak on tak może. Zrzędzę sobie pod nosem. Wymazałabym gumką te przywary i zastąpiła uśmiechem, wygładziła krzywizny. Byłoby idealnie.

Daję się zarazić obrazami z reklam, w których widzę idealny dom, a w nim idealnie nakryty stół, odświętnych ludzi z make upem na twarzach wręczających sobie idealne i duże prezenty. Nikt nie pokazuje dziecka z zespołem Downa, staruszki w kącie, non stop włączonego telewizora, umierajacego dziadka, depresji, autyzmu, samotności. Bo to niewygodne. Dziewczynka z zapałkami nie jest medialna.

I myślę sobie, że jeśli mnie coś uwiera, jeśli jest mi niewygodne i niekomfortowe, to dobrze. Uśmiecham się do tego. Nie chodzi mi o bycie męczennikiem. Chcę za to nie zgnuśnieć z nadmiaru dobrobytu. Niewygoda i umiar w posiadaniu, to wyzwanie, które sobie rzucam, aby moje serce i wola nie zostały uśpione. Abym nie zmieniła się w zrzędzącą wiedźmę ślepą na ludzi żyjących obok. Abym nadal umiała przyjmować i kochać ludzi ktorych spotykam na swej drodze takimi, jakimi są.

Niewygoda jest błogosławieństwem.

przytulić siebie

Przyjmowanie siebie takim, jakim się jest, to nadzwyczaj cenna umiejętność.
Z emocjami, brakami, niedoskonałościami.
Z odstającymi uszami, piegami, starzejącym się ciałem.
Widząc równie wyraźnie zalety, co wady, niedociągnięcia i sukcesy.

Spoglądać na siebie z pokorą. Z miłością. Czasami z pobłażliwością czy może raczej z dystansem.

Tylko wówczas mogę iść swoją drogą, ceniąc to, co mam, kim jestem.
I przyjmować to, co „dziś” przyniesie, zamieniając go w kolejny niepowtarzalny, choć zwyczajny, dzień swojego życia.

motylowe myśli

Myśli jak motyle w mojej głowie. Spokojnie machają skrzydełkami. Przysiadają to tu, to tam. Łapię je na chwilę, a później, nie wiem kiedy dokładnie i gdzie, odfruwają zostawiając wielobarwną smugę wspomnień.
Uśmiecham się do nich kącikiem ust.
Mam wówczas przekonanie, że idę we właściwym sobie kierunku.

Czasami nader przejrzyście mam  w głowie.

Uspokajacze

Siedzę rankiem w maminej kuchni w Zielnikach.
Za oknem raz po raz słychać głosy odlatujących ptaków.
Nad polami wschodzi słońce. Mgła unosi się tuż nad ziemią.

Zimno już jest.
Kukurydza skoszona.
Jesień.

Prosty obrazek poranka. Ze zwyczajnego okna na wsi.
Prostota jest tak bardzo mi potrzebna.
Zasilam więc moje myśli i serce tym obrazkiem.
Zamieniam ten obraz w fotkę z polaroida i chowam do pudełka uspokajaczy.
Oddycham głęboko.
Idę w kolejny dzień.

 

smaki dzieciństwa

Powiedzieć: „Dziewczyny – było super” do dwóch Sióstr Urszulanek w wieku mojej Mamy i Teściówki oraz do Pani księgowej to zwyczajnie bezcenne, i takie serdeczne i radosne.
Niezapomniane chwile z ludźmi w Chomiąży Szlacheckiej. Rozmowy zwyczajne. Dzieciaki biegające i bawiące się chmarami radosnymi. Wspólne śniadanie.  Leniwy czas spokoju i szczęścia. Kąpiel w jeziorze. Jakbym cofnęła się do swojego dzieciństwa. I w jednej krótkiej chwili zapragnęłam znów mieć 6-7 lat, biegać po lesie z patykiem, skakać z łóżka piętrowego i z ręką w gipsie wpadać z pomostu do wody 🙂

 

zmagania sobotnie

Zwyczajna sobota.  Sprzątanie. Turniej. Sprzątanie. Grabienie. Pielenie. Bycie przy pracy i przy kawie. Jazda samochodem. Deszcz. I film niespodziewany, choć wyczekiwany „Tajemnica Filomeny”.

I zmaganie się z „nie chce mi się”, z pesymizmem trującym mi myśli, i z myślami natrętnymi i durnymi. Z akceptowaniem siebie. Z byciem sobą bez odniesienie do innych.

A na to wszystko katar.

Wypełnienie braków

Ciemność jest brakiem światła.

Zimno jest brakiem ciepła.

Zło jest brakiem dobra.

Nienawiść brakiem miłości.

Śmierć jest brakiem życia.

Wiele możemy mieć braków. Ważne, że zawsze można spróbować je zapełnić.

Staszek dotknięty śmiercią Jezusa płakał na Jego pogrzebie.

Wiara jak ziarnko gorczycy.