Sprawiedliwy

Słowa usłyszane dziś:

„Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz. Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie.” (Mdr 12,13.16-19)

Usłyszałam: Sprawiedliwy powinien być dobry dla ludzi. Dobry czyli ponad władzą i pieniądzem. Dobry jak chleb. I jeszcze przypomniały mi się słowa: Sprawiedliwość Twoja jest nierównością …

Krótki tekst o strachu

– Są we mnie dwa psy – opowiadał pewien Indianin – Jeden się boi. Czasem skamle, czasem głośno ujada i rzuca się do gardła. Drugi zawsze jest zadowolony i przyjaźnie merda do wszystkich ogonem. Strachliwy pies ciągle atakuje tego ufnego psa.
Ktoś z plemiennej starszyzny zapytał go:
– A który wygrywa?
– Ten, którego lepiej karmię – odpowiedział Indianin

[Monika Górska, Fabryka opowieści]

Cisza

Boję się ciszy między nami. Jej interpretacji. Bo mówi więcej niż wiele słów. Zmusza do zwolnienia rytmu. Czasami może być niezłym pasem startowym dla rozmowy. A czasami nie.

Mając do wyboru „nie wiem co powiedzieć” a ciszę, wybór powinien być prosty. A nie jest. Więc peplam to czy tamto i często wychodzi źle. I pukam się w czoło wiedząc, że mogłam wybrać ciszę.

Od porannych treli …

po wieczorny śmiech do łez przy Tabu.
Ot i wakacje na kaszubskiej wsi, gdzie domy dzieli odległość kilkuset metrów i nie widzisz swojego sąsiada.
Gdzie słychać żurawie, a bociany przyglądają Ci się z pobocza.
Niebo na zachodzie jest niemal do rana jaśniejsze.
Gdzie dzieci dużo i jak jedno skończy mówić, to inne zaczyna.
To ta przestrzeń i przyroda wokoło tak je ośmiela.

Łaska

Cały mój strach o to, aby udało się to czy tamto, albo zadziało się tak a nie inaczej, jest na nic. Ale jest. I dusi. Cholernie trudno czasem oddychać.

I wówczas zaczynam działać. Czasami, jeśli uda mi się zaczerpnąć powietrza zanim strach do końca sparaliżuje moje myśli. Próbuję znajdywać sposoby na różne strachy. I zajęta działaniem mniej sie boję. Albo w ogóle. A to, na co sposobu nie znajduję oddaję wyżej. I uczę się ufać. Zadanie na całe życie.

Moje życie to łaska. Doświadczam tego. Tyle otrzymałam i otrzymuję. Ludzi, zdarzeń, przeżyć. I najbardziej pragnę nie zakopywać talentów, doświadczeń tylko pomnażać, korzystać z nich, aby być lepszym człowiekiem.

Spotkanie pierwsze: Być wirtuozem życia

Jedno krótkie zdanie:

„Miłość bez prawdy to głupota, prawda bez miłości to okrucieństwo.” /o. Andrzej Hołowaty/

Każdy może być wirtuozem życia. I to niezależnie od tego jak słabym jest człowiekiem. Trzeba mi tylko okiełznać swój chaos. Zobaczyć swoją ciemną stronę. Zmierzyć się z moimi słabościami. A wszystko to z miłością. To najtrudniejsze zadanie.

Przemień moje słabości w znaki, w dobro. Niech będę sobą. Chcę znaleźć swoją ścieżkę. Tak bardzo ciążą mi maski.
Pomóż pokochać siebie w niedoskonałości, bez pudru, lukru i upiększania.

Nie pozwól zagubić się w chaosie myśli i pragnień. Chcę żyć najlepiej jak tylko potrafię. Z dnia na dzień.
Jak palce pianisty-wirtuoza przeszły długą drogę od pierwszej lekcji, tak też prowadź moje serce i umysł, abym mógł stać się wirtuozem mojego życia.

Amen.

Żywioł

Babia Góra. Śnieg. Słońce. Widok na Tatry. Choć trudno obrócić głowę, gdy wiatr wieje z predkością 100 km na godzinę. Więc zerkam kątem oka. Doskonale natomiast widzę grań, z której zostanę zepchnięta przez szalejący wiatr. Dlatego zmuszam całe ciało do skupienia się na kolejnym kroku. I tak przez tysiące kolejnych kroków. Czytaj dalej Żywioł