Przygotowania

Lista gości, zaproszenia, zakłopotanie z powodu pytań o marzenia, o prezent, który sprawi radość. Ustalenia co do sali i menu w którym musi być miejsce na e babeczki dla Marianny bez glutenu. Podekscytowanie i niepokój jednocześnie. Mieszanka zwiększająca poziom adrenaliny. Czuję to. I uśmiecham się kiedy chcesz już zaczynać wypiekać ciasta i robić sałatki, choć do świętowania pozostały dwa tygodnie 🙂

I … Córeczko kochana. Ja na progu Twojej 18-stki myślę o tym, co zrobiłaś z moim życiem. Jak bardzo przemieniłaś je pojawiając się ponad 18 lat temu. I wciąż to robisz.

Kiedy z Tatą, na naszym weselu śpiewaliśmy ” … będzie raj i dzieci pięć” za Mietkiem Szcześniakiem wierzyliśmy, że tak będzie, ale po naszemu, w czasie, o którym my zadecydujemy. A tu nagle na początku wszystkiego – bo nasze wspólne życie to wszystko co mamy – pojawiasz się Ty.

I wiesz co jest najważniejsze? O czym chciałabym Ci powiedzieć na progu dorosłości? Miłość. Ona jest najważniejsza. W każdym wymiarze, na wszystkich płaszczyznach. Miłość. Tylko ona pozwala unieść co jest nie-do-uniesienia i pokonać co jest nie-do-pokonania. Cieszę się, że choć czasami nieudolnie, ale kochamy się nawzajem.

Kolory codzienności

To nieprawda, że jest szara. Choć oczywiście bywa. Ale przez ostatnie dni jest jak niesamowicie barwny patchwork. A mowa o codzienności i o ludziach, którzy ją zapełniają.

Pan Marian. Paweł i Ania. Rafał. Sąsiadka z pierwszego z synem pomiędzy dwoma światami. Młodzi z trzeciego dwie klatki obok z ukulele na balkonie. Pani z psem, który wiele przeżył.

Gdy wychodzę poza swoje uprzedzenia i szufladkowania, świat nabiera kolorów. Niczym jesienny park albo wiosenna łąka. Gdy przyjmuję to, co niesie świat, życie jest podróżą, takim sobie wędrowaniem 🙂 Bez wegetacji.

Jeden dzień jak tysiąc lat

Jeden dzień jak tysiąc lat, tysiąc lat jak jeden dzień.

Jestem drobinką w porównaniu z Umysłem, który zaprojektował świat i wprowadził jedną cząsteczkę w ruch. Z tej cząsteczki „long time ago” wyewoluował świat, jaki znam. W pigułce ów Umysł podaje nam to przy każdych narodzinach: z dwóch połączonych komórek powstaje najbardziej skomplikowany organizm-fabryka świata: człowiek. A wszystko to w ciągu 9 miesięcy.

Dziś przyszła do mnie myśl-zrozumienie, myśl-olśnienie: ewolucja nie stoi w opozycji do Księgi Rodzaju. Umysł, którego nie jest w stanie nikt pojąć (bo albo skończy jako szaleniec albo wyrzutek) rozpoczął świat od jednego atomu. I tak niesamowicie to zaprojektował, że dzieje się i w zależności od okoliczności, decyzji, wyborów, idzie w tym, a nie innym kierunku. A że dzieje się bardzo długo i opowieść o tym ciągnęłaby się w nieskończoność, to dostaliśmy pigułkę w postaci Księgi Rodzaju czy innej opowieści o Bogu Stwórcy.

Wierzę, że cały ten świat, wszechświat, kosmos narodził się w jednym niepojętym Umyśle i Sercu. Mam w tym swój udział.

Sprawiedliwy

Słowa usłyszane dziś:

„Podstawą Twojej sprawiedliwości jest Twoja potęga, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz, gdy się nie wierzy w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo świadomych. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz. Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że sprawiedliwy powinien być dobrym dla ludzi. I wlałeś synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie.” (Mdr 12,13.16-19)

Usłyszałam: Sprawiedliwy powinien być dobry dla ludzi. Dobry czyli ponad władzą i pieniądzem. Dobry jak chleb. I jeszcze przypomniały mi się słowa: Sprawiedliwość Twoja jest nierównością …

Krótki tekst o strachu

– Są we mnie dwa psy – opowiadał pewien Indianin – Jeden się boi. Czasem skamle, czasem głośno ujada i rzuca się do gardła. Drugi zawsze jest zadowolony i przyjaźnie merda do wszystkich ogonem. Strachliwy pies ciągle atakuje tego ufnego psa.
Ktoś z plemiennej starszyzny zapytał go:
– A który wygrywa?
– Ten, którego lepiej karmię – odpowiedział Indianin

[Monika Górska, Fabryka opowieści]

Cisza

Boję się ciszy między nami. Jej interpretacji. Bo mówi więcej niż wiele słów. Zmusza do zwolnienia rytmu. Czasami może być niezłym pasem startowym dla rozmowy. A czasami nie.

Mając do wyboru „nie wiem co powiedzieć” a ciszę, wybór powinien być prosty. A nie jest. Więc peplam to czy tamto i często wychodzi źle. I pukam się w czoło wiedząc, że mogłam wybrać ciszę.

Od porannych treli …

po wieczorny śmiech do łez przy Tabu.
Ot i wakacje na kaszubskiej wsi, gdzie domy dzieli odległość kilkuset metrów i nie widzisz swojego sąsiada.
Gdzie słychać żurawie, a bociany przyglądają Ci się z pobocza.
Niebo na zachodzie jest niemal do rana jaśniejsze.
Gdzie dzieci dużo i jak jedno skończy mówić, to inne zaczyna.
To ta przestrzeń i przyroda wokoło tak je ośmiela.

Łaska

Cały mój strach o to, aby udało się to czy tamto, albo zadziało się tak a nie inaczej, jest na nic. Ale jest. I dusi. Cholernie trudno czasem oddychać.

I wówczas zaczynam działać. Czasami, jeśli uda mi się zaczerpnąć powietrza zanim strach do końca sparaliżuje moje myśli. Próbuję znajdywać sposoby na różne strachy. I zajęta działaniem mniej sie boję. Albo w ogóle. A to, na co sposobu nie znajduję oddaję wyżej. I uczę się ufać. Zadanie na całe życie.

Moje życie to łaska. Doświadczam tego. Tyle otrzymałam i otrzymuję. Ludzi, zdarzeń, przeżyć. I najbardziej pragnę nie zakopywać talentów, doświadczeń tylko pomnażać, korzystać z nich, aby być lepszym człowiekiem.