na dzień dobry



światłość

Światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnie :)



rodzi się

Optymizm, przez który życie ma kolory,
Radość, która pozwala nie dawać się smutkowi,
Marzenia, przez które życie jest pełniejsze,
Miłość, przez którą życie nabiera sensu.

Niech się rodzi choćby ten jeden raz w roku, w sercu.
To świat będzie lepszy.



i jeszcze jedno …

takie drżenie serca mam dziś. Skąd się bierze – nie wiem dokładnie. Ale przejmuje mnie i radość, i troska, i smutek. Dziwne zestawienie. Ale tak właśnie jest. Wybuchłabym płaczem i jednocześnie skakała z radości. Kiedy myślę o życiu, swoim życiu i innych, o niepowtarzalności życia, chwil, które się na nie składają, przejmuje mnie wzruszenie. I zaraz powraca w myśli moment narodzin Staszka – bycie świadkiem i uczestnikiem początku czyjegoś życia. Trudno to słowami nazwać. Nie umiem. Życie mnie zachwyca, dbałość i zabieganie o jego jakość (nie koniecznie materialną), obserwowanie jak rośnie :) i jak się starzeje, jak się rozpoczyna i jak się … kończy. I dziękuję, że mogłam uczestniczyć w obu tych momentach, tych najważniejszych chwilach. Hmmm … tak w przededniu narodzin Nieba.



rower na zimowo

Nowe doświadczenia. Fajne takie. Jazda na rowerze, kiedy śnieg niemiłosiernie sypie w oczy – bezcenne. Rower w zestawieniu ze śniegiem i lodem – nowe i ciekawe przeżycia. Niesamowitą mam frajdę, choć ramiona bolą od mocnego trzymania kierownicy. Jednak jest coś więcej w takiej jeździe – to jak chodzenie po górach w deszczu – niby nic szczególnego, a jednak może mieć swój urok. Tak się cieszę wsiadając rano na rower. Cieszę się. Radość w sercu. No a o to przecież chodzi!



no i pada śnieg

Tymek długo na to czekał. Pewnie dziś będzie chciał już iść na górkę na sanki ;)
Ale od razu tak jakoś Święta są bliżej kiedy zimowy krajobraz za oknem.



muzycznie

Na dziś Suzanne w wykonaniu Agi Zaryan :)
Szalenie lubię ten utwór, słuchany po raz pierwszy gdzieś na początku liceum w wykonaniu Cohena



nocnie tak