Grudzień

Ostatni miesiąc roku, każdego roku.

Miesiąc podsumowań, marzeń, pragnień, życzeń.

Jestem zmęczona. Wydarzeniami tego roku jestem zmęczona. Gonieniem za czasem i ucieczką przed jego mijaniem. Jestem zmęczona. Moja głowa jest zmęczona.

Cztery lata po przełomie. A w moim wnętrzu zawierucha.

Ale pomimo tej zawieruchy, nie żałuję, że życie zrobiło taki ostry zakręt.

Rok rozpoczął się od warsztatów w Warszawie – spotkałam się z małą dziewczynką biegającą po łące, szczęśliwą i pełną pozytywnej energii. Roześmianą i pląsającą zostawiłam ją na wiosennej łące pełnej kwiatów i wróciłam do codzienności. Spotkałyśmy się ponownie gdy w sierpniowe dni poprowadziła mnie za rękę pokazując kto zawładnął moim czasem, kto mi go kradnie tak bezczelnie … a ja na to pozwalam. Miała wówczas na imię Momo.

Kilka dni temu dziewczynka popatrzyła na mnie oczyma mojej córki.

A dziś usłyszałam słowa wyśpiewane przez Anię Jopek … „dobro nie zużywa się”.

I łzy popłynęły. Zbyt długo nie płakałam. Chcę wrócić do mojej dziewczynki. Do jej radosnego bycia, do jej roześmianego spojrzenia, do entuzjazmu. Skarłowaciałam jakoś ostatnio. Ducha mi brak. Siły wewnętrznej i przekonania mi brak. Jestem zmęczona – tak jakbym cały czas brała udział w biegu – raz sprinterskim, raz długodystansowym.

Grudzień. Zima. Mróz. Ostrość widzenia. Moje prywatne spotkanie z samą sobą. Każdego dnia. Skupienie. Poszukiwanie. Siebie. Co to oznacza? Wyprawę w góry. Do siebie. Do źródła. W stronę Nieba. W stronę swego serca.

Cztery lata od przełomu – każdego roku jedna samotna wyprawa. Szczęście. Trud. Wysiłek. Zachwyt. Swoboda.

Autor

Jaskóła

Cóż można powiedzieć o Jaskółce - że czarny sztylet, że ruchliwa, uśmiechnięta i ... żywa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.