Beskid Żywiecki dzień pierwszy

6.45 Dworzec główny w Poznaniu. Ruszam na szlak. 460 km przede mną. Tyle wiem. Radość w sercu wielką. Oczywiście zaspałam i została mi godzina na dotarcie na dworzec, kupno biletu i wyjazd. Udało się. Za oknem słonko i chmury. Pogoda dobra na wędrówkę. W przedziale chłopak i dziewczyna zmierzają do Szklarskiej Poręby. Przypominają mi się Karkonosze 3 lata temu. Piękna pogoda. Sporo ludzi na szlaku. Schronisko i książka Maska Arlekina. Dobry czas. Jadę porządkować myśli szczególnie te niepokorne i trudne. Może przygotuje się na to co przede mną…

10:55 Opole. Pada deszcz. Czytam. Jestem w świecie Erlingów.

14.15 Czechowice. Nie pada już. Za mną został okropny dworzec w katowicach. Paskudnie tam jest i obskurnie. Już co raz bliżej gór.

15.44 Rajcza już za mną. Za chwilę Rycerka i czerwony szlak. Góry w chmurach. Pogodnie i błękit widać czasami. Patrzę na góry i nie umiem powiedzieć dlaczego mnie ciągną i przyprawiają o zawrót głowy i wiekie uczucie szczęścia 🙂

Autor

Jaskóła

Cóż można powiedzieć o Jaskółce - że czarny sztylet, że ruchliwa, uśmiechnięta i ... żywa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.