Krótki tekst o strachu

– Są we mnie dwa psy – opowiadał pewien Indianin – Jeden się boi. Czasem skamle, czasem głośno ujada i rzuca się do gardła. Drugi zawsze jest zadowolony i przyjaźnie merda do wszystkich ogonem. Strachliwy pies ciągle atakuje tego ufnego psa.
Ktoś z plemiennej starszyzny zapytał go:
– A który wygrywa?
– Ten, którego lepiej karmię – odpowiedział Indianin

[Monika Górska, Fabryka opowieści]



Zapach wakacji

Szum tysiąca pszczelich skrzydełek. I słodki zapach lipy na progu Domu pod Lipami. Drożdżowiec z jagodami na ostatni podwieczorek kaszubski. I zapach wieczornej łąki. Odymiona ogniskiem niczym kadzidłem śpię spokojnie.

Pierwsza część wakacji dobiega końca.



Cisza

Boję się ciszy między nami. Jej interpretacji. Bo mówi więcej niż wiele słów. Zmusza do zwolnienia rytmu. Czasami może być niezłym pasem startowym dla rozmowy. A czasami nie.

Mając do wyboru „nie wiem co powiedzieć” a ciszę, wybór powinien być prosty. A nie jest. Więc peplam to czy tamto i często wychodzi źle. I pukam się w czoło wiedząc, że mogłam wybrać ciszę.



Od porannych treli …

po wieczorny śmiech do łez przy Tabu.
Ot i wakacje na kaszubskiej wsi, gdzie domy dzieli odległość kilkuset metrów i nie widzisz swojego sąsiada.
Gdzie słychać żurawie, a bociany przyglądają Ci się z pobocza.
Niebo na zachodzie jest niemal do rana jaśniejsze.
Gdzie dzieci dużo i jak jedno skończy mówić, to inne zaczyna.
To ta przestrzeń i przyroda wokoło tak je ośmiela.



Pachnie kawą

W moim porannym świecie pachnie kawą. Zapach jest najbardziej intensywny, gdy wchodzi się do domu. W żadnej innej porze dnia nie smakuje ona tak dobrze, jak rano. Bez dodatków. Tylko ona i ja. I radość smakowania. 



Łaska

Cały mój strach o to, aby udało się to czy tamto, albo zadziało się tak a nie inaczej, jest na nic. Ale jest. I dusi. Cholernie trudno czasem oddychać.

I wówczas zaczynam działać. Czasami, jeśli uda mi się zaczerpnąć powietrza zanim strach do końca sparaliżuje moje myśli. Próbuję znajdywać sposoby na różne strachy. I zajęta działaniem mniej sie boję. Albo w ogóle. A to, na co sposobu nie znajduję oddaję wyżej. I uczę się ufać. Zadanie na całe życie.

Moje życie to łaska. Doświadczam tego. Tyle otrzymałam i otrzymuję. Ludzi, zdarzeń, przeżyć. I najbardziej pragnę nie zakopywać talentów, doświadczeń tylko pomnażać, korzystać z nich, aby być lepszym człowiekiem.



Spotkanie pierwsze: Być wirtuozem życia

Jedno krótkie zdanie:

„Miłość bez prawdy to głupota, prawda bez miłości to okrucieństwo.” /o. Andrzej Hołowaty/

Każdy może być wirtuozem życia. I to niezależnie od tego jak słabym jest człowiekiem. Trzeba mi tylko okiełznać swój chaos. Zobaczyć swoją ciemną stronę. Zmierzyć się z moimi słabościami. A wszystko to z miłością. To najtrudniejsze zadanie.

Przemień moje słabości w znaki, w dobro. Niech będę sobą. Chcę znaleźć swoją ścieżkę. Tak bardzo ciążą mi maski.
Pomóż pokochać siebie w niedoskonałości, bez pudru, lukru i upiększania.

Nie pozwól zagubić się w chaosie myśli i pragnień. Chcę żyć najlepiej jak tylko potrafię. Z dnia na dzień.
Jak palce pianisty-wirtuoza przeszły długą drogę od pierwszej lekcji, tak też prowadź moje serce i umysł, abym mógł stać się wirtuozem mojego życia.

Amen.



Endorfiny słoneczne

W taki dzień jak dziś, gdy słonko rozjaśnia wszystkie ciemne zakamarki, planuję odświeżyć dom, piękniej zagospodarować ogród, planuję porządnie fizycznie się zmęczyć 🙂



Żywioł

Babia Góra. Śnieg. Słońce. Widok na Tatry. Choć trudno obrócić głowę, gdy wiatr wieje z predkością 100 km na godzinę. Więc zerkam kątem oka. Doskonale natomiast widzę grań, z której zostanę zepchnięta przez szalejący wiatr. Dlatego zmuszam całe ciało do skupienia się na kolejnym kroku. I tak przez tysiące kolejnych kroków.



Kolejna 40stka

Co bym zmieniła w ostatnich 40 latach mojego życia? Nic.

Nie chcę żałować. Bezcelowe to. Nic już nie zmienię. Było jak było. Mnóstwo pozytywnych, pięknych, wzruszających chwil, historii, ciekawych ludzi i zdarzeń zostawiło we mnie ślad.

Te niedobre, trudne nauczyły najwięcej.

I idę dalej. Realizować kolejne małe marzenia. Żyjąc tym co tu i teraz. Bo tylko to się liczy.

Mam nadzieję za kolejne 40 lat mieć dużo zmarszczek od uśmiechania się do siebie i do ludzi. A spogladając w lustro chcę widzieć kobietę, która wychodziła życiu na przeciw 🙂 i akceptować ją taką jaka jest.