Tymo i spotkanie
rosół wyszedł dobrze, w sumie na pograniczu świetnego nawet
tort – wyśmienity, jak na moje możliwości
organizacyjnie – bardzo dobrze
rosół wyszedł dobrze, w sumie na pograniczu świetnego nawet
tort – wyśmienity, jak na moje możliwości
organizacyjnie – bardzo dobrze
Ojjojojoo! Słucham od rana fragmentów nowej płyty Take 6 i moje akumulatory pozytywnej energii ładują się ![]()
Ile tam jest energii! Coś świetnego!
A poza tym, muzykę uzupełnia wiosna ![]()
Uwielbiam ją z całą tą pozytywną energią życia!
Może my, kobiety, jesteśmy ucieleśnieniem wiosny?
Z kolorami i zapachami, życiem jakie nosimy w sobie i pielęgnujemy w okół siebie.
Nie wyobrażam sobie świata bez nas.
Mało byłoby w nim uczucia, emocji, życia.
Mamy w sobie pewnie coś z każdej pory roku.
Ale wiosna … wiosnę nosimy w sobie zawsze – na każdym etapie życia.
Hmmm … dobrze się czuję pędząc przez wiosenny świat.
Majowy wiatr we włosach jest taki ożywczy
Dlaczego zamiast usiąść z Tobą przy kominku, wychylić piwko przy meczu czy pojechać na majówkowy spacer do lasu, mówię dziś i przez prawie ostatnie dwa lata „Wieczny odpoczynek racz mu dać …”. Wieczność jest odległa i nie pozwala dotknąć czyjeś ręki i przytulić się. Jeśli mam się do czegoś uśmiechnąć w tej sytuacji i to przez łzy to do wspomnieć – bardzo wielu i bardzo dobrych.
Wszystko się zmienia. Tempo jest szalone i jak to napisała mi Monia siedząc przy biurku do wieczora „kiedy robi się taki wir jak teraz, szczególnie mocno czuję, że czas zasuwa i żałuję, że już nigdy nie będzie „jak dawniej”, nawet jeśli chodzi o takie drobiazgi jak atmosfera, kiedy siedzieliśmy w jadalni (…)”. I przypomina mi się ta scena z Władny Pierścieni, kiedy Gandalf rozmawia z Frodo w podziemiach Morii o tym co się zdarzyło, o przypadkowości, o konsekwencjach wyborów i zdarzeń, albo kiedy Frodo mówi, że wolałby aby pierścień nigdy do niego nie trafił … Wszystko się zmienia.
padam dziś ze zmęczenia;
wykonałam niezliczoną ilość różnych czynności,
nie wspominając już o kreatywności, jakiej ode mnie wymagały;
poza tym sukcesem zakończyły się podjęte przeze mnie działania mające na celu wyżywienie rodziny
na koniec tego intensywnego dnia wychyliłam lampkę białego wina, które znalazłam w zakamarkach kuchennych
dobry dzień
niezgorszy też jego koniec
dobranoc
co zrobić z pchającymi się do głowy uprzedzeniami?
pochować po kieszeniach?
słabe rozwiązanie – w końcu i z kieszeni zacznie wystawać – a to obciach przecie łazić tak między ludźmi z wystającymi z kieszeni uprzedzeniami …
Ziemowit okazał się być trafionym i bardzo ciekawym miejscem. Przepiękny górzysty krajobraz, przyjemne trasy na kilkugodzinne wędrówki, czeska „bouda” pod nosem prawie, domki na drzewie, badminton, piłka, „szukano” – jednym słowem słodki, choć aktywny, wypoczynek … błogość chwil rozpraszana wyłącznie przez marudzenie Staszka. Posiłki na werandzie. Wieczorne ognisko. Wędrówka górska. Majówka. Taki dobry czas na prawie końcu świata, z widokiem na Góry Krucze.
uwielbiam:
rankiem spoglądać na śpiącego Taszka,Tuśkę i Tymka
całować w czubek nosa Krzycha tak, aby się nie obudził
chwytać wiatr we włosy – pędząc na rowerze
mijać uśmiechniętych ludzi
całować się
śmiać się do łez
chodzić boso po trawie
chwytać chwile za pomocą aparatu
sączyć dobrą kawę (co mi się bardzo rzadko zdarza)
cieszyć się szczęściem innych
… obserwować Melanię i jej przechadzki po bielickich kątach