bezcenne

Wiecie co jest bezcenne? Życie, które czuję przede wszystkim, kiedy przekraczam próg przedszkola, jadę rowerem w strugach deszczu, siedzę w gronie Świetnych babek z OP, śmieję się na korytarzu czy w kuchni – między spotkaniami i projektami, czytam Zorkownię, jadę do Zielnik, biorę na ręce Kacperka czy Zuzkę, idę w góry, masuję bolącą nogę Staszka, czuwam przy umierającym Tacie, jestem na zebraniu w gimnazjum, fotografuję piłkarskie poczynania, rozmawiam z Martą, wtulam się w ramiona Krzycha, siedzę długo w noc rozmyślając o kolejnej rowerowej wycieczce czy wakacyjnych wędrówkach, uczę się pracy z ludźmi, zarządzania nimi, współpracy. Można by jeszcze wiele wymieniać. Wszystko to łączy jedno – prawdziwość. W sumie nie wiem jak to nazwać.
A tego jest szalenie niewiele w moim ośmiogodzinnym dniu pracy. Jeśli już, to w kuchni, na korytarzu, między spotkaniami, a siedzeniem przy biurku. Tam nie ma życia jakiego potrzebuję, aby swobodnie oddychać. Brak szczerości i niemożność pozwolenia sobie na bycie naturalnym, emocjonalnym, powodują, że zaczynam się dusić. Nie wiem jak radzić sobie z nie-mówieniem wprost, niesprecyzowanymi oczekiwaniami, bezpodstawną krytyką, sprzecznością słów i mowy niewerbalnej. Co jakiś czas to wszystko wraca. Przerabiam to na nowo i na nowo. Za każdym razem jest o tyle gorzej, że czuję się bardziej w potrzasku. Choć to tylko poczucie. To strach.
I jakże się cieszę, że mój „spontan” i optymizm mi pomaga, że czerpię z tych dwóch źródeł i wiem, że w końcu pomoże mi to w podjęciu dobrej decyzji i wygram życie. Swoje życie.

Autor

Jaskóła

Cóż można powiedzieć o Jaskółce - że czarny sztylet, że ruchliwa, uśmiechnięta i ... żywa.

2 myśli w temacie “bezcenne”

  1. Jak doskonale wiem, o czym piszesz i co czujesz. Dobrze, że optymizm Cię nie opuszcza. Życzę wygranej! Tobie jak i … sobie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.